I love you so much. Nie zmieniaj się na próbę, by zadowolić mnie. Don't go changin' To try and please me. Nie zmieniaj się Bym nie zadowolić. Don't go changin to try and please me. Nie zmieniaj się dla nas, dziecinko. Don't go changing on us, baby. Nie zmieniaj się tak jak ja. "You don't change I have changed."
jesteś z psychopatą, nigdy i nic go nie zmieni , nie ma na to żadnych szans, zacznij od teraz mówić „nie” a zwłaszcza w nocy, zobaczysz jak to działa ! Nic gorszego już Cię w życiu nie spotka jak osobowość psychopaty- małego pokrętnego zawistnego nieudacznika, zazdrośnika.Fortuna kołem się toczy, teraz kolej na Twoje życie.
Jak facet mówi, że nic nie obiecuje to znaczy.że nic Ci nie obiecuje. Faceci nie są tak trudni do rozszyfrowania, należy tylko czasem ich słuchać a nie żyć mrzonkami. Na ten moment on nie widzi Cię w długoterminowej perspektywie, ale rónież nie wyklucza takiej opcji. Nie jest to komfortowa sytuacja dla kobiety, ale przynajmniej
Używanie Markdown do formatowania tekstu w Discord nie jest trudne. Być może będziesz musiał odwołać się do składni, gdy zaczniesz ją formatować, ale szybko się jej nauczysz. Kolorowanie tekstu jest nieco trudniejsze, ponieważ każdy kolor ma inne polecenie i znacznik.
Jak nauczyć się akceptować to, czego nie można zmienić, jak każdego poranka otwierać się na radość i dzień po dniu zwiększać swoje poczucie szczęścia, mimo wyzwań rzucanych przez życie w postaci najbardziej bolesnych momentów. Porusza zasadniczą kwestię,
Kliknij "Zarządzaj kontem 1login od WP", by przejść do profilu 1login od WP. Wybierz zakładkę "Bezpieczeństwo". Kliknij "Zmień" w sekcji "Hasło". Podaj obecne hasło do swojego konta. Teraz wprowadź i potwierdź nowe hasło, a następnie kliknij "Zapisz". Jeśli chcesz wrócić do swojej poczty, kliknij "WP Poczta -->".
KNb8MIM. Od Nowego Roku minął już prawie miesiąc, wiele osób zrobiło postanowienia – część pozostała tylko w notesie, część może udaje się jeszcze siłą rozpędu utrzymać. Z internetu dosłownie wylewają się porady, triki, metody, sposoby, mniej lub bardziej złote recepty na to, jak się zmienić. W każdym obszarze – odżywania, finansów, relacji, rozwoju osobistego, nawyków, uprawiania sportu – znajdziemy ekspertów, którzy powiedzą nam co i jak robić, żeby było lepiej. Obietnica jest wspaniała, nowa wizja siebie, lepszego siebie, lepszego życia, egzystencji w niezachwianej szczęśliwości. Z sukcesem, koniecznie z sukcesem. Czytamy te porady, budując świetlaną wizję przyszłości, uzbrajamy się w niezawodne techniki, czasem wydając przy okazji niemałe pieniądze i czekamy na efekty. Te, niestety, nie zawsze chcą przyjść. Obiecana zmiana nie nadchodzi. W zależności od osobowości, albo psioczymy na „eksperta” (i szukamy dalej lepszych sposobów) albo chowamy się w poczuciu, że „nawet do tego się nie nadaję”, „nic mi jak zwykle nie wychodzi” czy “jestem leniem”. „Dobrymi radami” częstuje nas też otoczenie, mówiąc, że „po prostu musisz zrobić to”, „rób mniej tego”, „rób więcej tamtego”, i tak dalej. Frustracja narasta. Czasem rzeczywiście jedyne, czego nam potrzeba, to dobra technika czy odrobinę więcej samodyscypliny. Zazwyczaj jednak doskonale wiemy co „powinniśmy” robić a czego nie, jaki sposób zastosować, ale jest to nadal trudne. Powodów, dla których zmiana jest trudna może być wiele i wykraczają poza „lenistwo” czy brak narzędzi. Warto rozważyć różne aspekty i lepiej zrozumieć złożoność wprowadzania zmian. Z jakiego powodu chcesz coś zmienić? Jest kilka możliwości: 1. stare przestaje się sprawdzać i widać, że coś nie działa, 2. jakieś przyczyny (okoliczności, choroby, problemy, relacje) stawiają przed potrzebą zmiany, 3. czujemy „potrzebę zmiany” wewnętrznie, coś nas gniecie, pcha, jakby coś dojrzało, 4. jakaś wewnętrzna część nas ma „pomysł” na zmianę i chce ją na siłę forsować nie uwzględniając innych aspektów (na przykład Wewnętrzny Krytyk oczekuje, że będziemy idealni albo mamy przekonanie, że szczęście da nam coś, co zupełnie nie leży w naszej naturze), 5. słuchamy innych (bliskich, rodziców, media, ekspertów, społecznych przekonań, mody), nie słuchając i nie uwzględniając siebie. Punkty 1-3: można przejść dalej, zmiana jest potrzebna, trzeba się skupić na tym jak to zrobić i co może stać na przeszkodzie. Punkt 4 i 5: nasza motywacja potrzebuje rewizji i szczerego zastanowienia się czemu ma służyć ta zmiana. Chcę robić doktorat, bo temat mnie fascynuje, bo spełniam się jako badacz czy dlatego, że czuję, że moi rodzice tego oczekują albo dlatego, że mam nadzieję, że w końcu mnie docenią? Chcę medytować, bo mam wewnętrzne poczucie, że to coś dobrego dla mnie czy dlatego, że wszędzie piszą, że to „dobre lekarstwo na wszystko”? Chcę schudnąć, bo wtedy lepiej mi się funkcjonuje czy dlatego, że nie mogę patrzeć na siebie w lustrze…? Odpowiedzi na te pytania rzadko są od razu jasne i jednoznaczne, często motywacje są złożone, ale bez dotarcia do ich istoty może być trudno o zdrową zmianę. Kto we mnie chce zmiany? Zacznijmy od tego, że nie jesteśmy psychicznie jednorodnym bytem. Każdy z nas zna poczucie tzw konfliktu wewnętrznego – z jednej strony chcę/czuję jedno, z drugiej – coś zupełnie innego. To naturalne. Nasza osobowość składa się z sub-osobowości, różnych aspektów naszej psychiki, które są ze sobą na wzajem w różnych relacjach. Zazwyczaj jest też tak, że jedne lubimy bardziej niż inne, jedne bardziej dostrzegamy, a inne wypychamy na margines. Dlatego rzadko też i chęć zmiany w nas jest jednorodna. Sprzeczne motywacje, wizje, chęci mogą blokować działanie. Jeśli zmiany jednogłośnie chcą wszystkie aspekty naszej osobowości, to raczej ze zmianą nie ma problemu (albo problem jest natury czysto praktycznej, zewnętrznej czy obiektywnej). Przydatne są następujące pytania: 1. Kto we mnie chce zmiany? Dlaczego ta część chce zmiany (motywacja)? 2. Jakie inne części mnie są zaangażowane w tę sytuację? Jakie są między nimi relacje? Dlaczego tak komplikować? Krótka odpowiedź brzmi – jeśli nie weźmiesz pod uwagę wszystkich części siebie, to te nie uznane i niezauważone będą skutecznie sabotować Twoje wysiłki. Przez chwilę może i uda się zarządzać żelazną ręką (tzw. siłą woli, źle pojmowaną dyscypliną czy sztuczkami i technikami), ale prędzej czy później wybuchnie Ci to wszystko w twarz. Często porównuję to do trzymania naciągniętej gumki – jak jesteś w dobrej formie i masz dużo energii, to możesz ją sobie potrzymać i jeszcze robić inne rzeczy. Prędzej czy później gumka pęknie albo trzymanie jej przestanie być już zabawne i mimo szczerych chęci, stan wyjściowy wróci. Energię tę lepiej zainwestować w przyjrzenie się temu, co jest prawdziwą przyczyną trudności, choć czasem wymaga to odwagi lub/i czasu. Na przykład moja ambitna część chce realizować jakiś projekt, ale istnieje inna część, która potrzebuje odpoczynku i zajmowania się pasjami. Dodatkowo obawia się popadnięcia w pracoholizm, bo ma takie doświadczenia i zna takie wzorce z najbliższego otoczenia. Nie jest jednak brana pod uwagę, mam jej niewielką świadomość, więc jest słusznie zaniepokojona, że na nią i jej potrzeby nie będzie już miejsca, dlatego zaczyna sabotować wszelkie działania. Na zewnątrz wygląda to tak, że im bardziej ją odpycham i staram się siłą woli zabierać za pracę, tym bardziej „nie chce mi się” i odwlekam. Rozwiązanie ma szansę pojawić się dopiero wtedy gdy punkty widzenia i potrzeby obu „stron” zostaną wysłuchane i uwzględnione. Zmiana zarządzana przez Krytyka to zły pomysł Zmianę może wymuszać też Wewnętrzny Krytyk, dając złudną nadzieję, że przestanie męczyć i dręczyć, jeśli tylko jego oczekiwania zostaną spełnione. Nie dajmy się wpuścić w taki kanał. Wysokie wymagania napędzają jeszcze większe wymagania. Gdy w końcu uda się zrobić to, do czego zmusza Krytyk, pochwała starcza na bardzo krótko. Po chwili znów trzeba pracować na jego akceptację. To gonitwa bez końca, ściganie uciekającego horyzontu. Jeśli zmiana ma być tylko zaspokajaniem Krytyka, to serio, naprawdę nie warto – lepiej zająć się samym Krytykiem. Można wtedy odkryć co jest z jego strony tylko złośliwym wyżywaniem się, a co nawet sensownymi postulatami wyrażanymi w głupi sposób. Wtedy robi się przestrzeń na zmianę. Wbrew treningowi, przez który w szkole przeszła większość z nas – krytyczna postawa nie wspiera ani procesu nauki ani procesu zmiany. Krytyk zazwyczaj gra pierwsze skrzypce przy tematach związanych ze zdrowiem, wyglądem, odchudzaniem się, a także często przy „ambicjonalnych” projektach. Wyciągnięcie na światło dzienne, przyjrzenie się i wysłuchanie argumentów wszystkich stron pozwala zrobić miejsce na znalezienie twórczych rozwiązań. To rodzaj wewnętrznych negocjacji, w których z taką samą uwagą i szacunkiem traktuje się wszystkie strony. Już samo takie podejście jest ogromnym procesem rozwojowym, ponieważ w naturalny sposób mamy tendencję do lubienia pewnych aspektów siebie i odpychania innych, tych, które wydają się głupie, niepotrzebne albo utrudniające życie. Podobnie jak w relacjach z innymi ludźmi – jeśli czujemy się wysłuchani, zobaczeni, uznani w całości z naszymi potrzebami, to od razu jest więcej przestrzeni na dochodzenie do rozwiązań. Rozmowy na temat zmiany nie mogą obyć się (przynajmniej u „procesowca”) bez rozważenia dodatkowo tego, czym jest tzw. próg. Próg jest psychologiczną barierą, która utrudnia przedostanie się z tego co znane (status quo) do tego, co nowe (gdy zajdzie już zmiana). Jak go rozpoznać, czym się przejawia i co zrobić, żeby go pokonać – w drugiej części artykułu, już wkrótce. Jeśli nie chcesz przegapić drugiej części, ani w ogóle niczego związanego z tą stroną i moimi działaniami, zapisz się do newslettera i polub moją stronę na facebook’u.
Kobiety nie zmienisz, możesz zmienić kobietę, ale to nic nie zmieni 191 / 32 2021-05-08 17:49 Lepszy model od poety Są inni mądrzejsi rozumem w sercu niż poeta 1 0 2021-05-07 08:54 Coś w tym jest. Zmieniam co kilka lat na młodszy model i każda ma swoje plusy i minusy, ale z żadną dłużej niż 5 lat nie wytrzymałem. 12 9 2021-05-07 19:52 Albo one z tobą :))) 1 rok 1 0 2021-05-07 09:08 Kobiety trzeba trzymać krótko. Góra trzy lata. 1 rok 6 7 2021-05-07 18:33 Twoja kobieta o tym wie? 1 rok 3 4 2021-05-07 19:21 Jego to może być rzecz. Kobieta rzeczą nie jest. Takie oczywiście, a jednak trzeba przypominać. 1 rok 2 1 2021-05-07 15:32 kochanka i przyjaciel Nigdy jedno bez drugiego 2 0 2021-05-07 18:32 W jakiej konfiguracji? Kochanka po prawej, przyjaciel po lewej? Czy jak? 1 rok 2 1 2021-05-07 18:31 Zafascynowała mnie twoja historia, ale wersja drugiej strony oczekiwana. 1 rok 2 0 2021-05-07 19:22 dobre hehe oczywista prawda 4 1 2021-05-07 13:58 Przyrosniete ego A mały ptaszek 6 5 2021-05-07 17:15 Słaba ta reklama, i portal nie-randkowy. 1 rok 4 2 2021-05-07 17:02 Towarzystwo strasznie spoważniało i nie jest to okoliczność pozytywna, skoro na satyryczny tekst reaguje jak na portierni w psychiatryku. 1 rok 5 4 2021-05-07 07:00 To jest totalna bzdura. Po pierwsze to ludzie się nie zmieniają. A po drugie, kobiety są bardzo różne, wiec ewentualna zmiana może właśnie zmienić wszystko. 1 rok 11 19 2021-05-07 15:30 bzdura Ludzie się zmieniają, jak tego chcą :) nie jak ktoś chce ich zmienić. Czy to kobieta, czy mężczyzna nie ma znaczenia. 7 2 2021-05-07 14:48 przecież to tekst satyryczny a nie jakiś psychologiczny wywód xD 6 1 2021-05-07 09:34 Nie fizoluj :) nic nie zmienisz 1 rok 6 3 2021-05-07 07:13 ! Zgadzam sie że ludzie się nie ale cechy kobiety ..inne....różne i to fajne że odmienność płci tak fascynuje... 1 rok 4 4 2021-05-07 07:23 a mężczyzn są inne ? 1 rok 3 1 2021-05-07 07:45 ? No ooo....wyobraź sobie że inne.... 1 rok 1 1 2021-05-07 08:39 Bardzo ciekawe spostrzezenie, wiec najlepiej zostac przy tej pierwszej 1 rok 10 6 2021-05-07 15:18 albo zmieniac na mlodsze i sie nie ograniczac 1 rok 4 4 2021-05-07 11:37 a może sam się trochę zmienisz? Hasło brzmi jakby o przedmiocie AGD pisał 1 rok 11 6 2021-05-07 12:48 Po co ta spina. To z programu rozrywkowego. Niektórzy mają dystans i lubią taki humor gry słowami. 1 rok 11 1 2021-05-07 13:45 Tak Popieram tego kogoś kto to słowami...poglądami....trochę humoru i groteski....Ale i powagi...to miła się pobawić....rozcieszyc! 1 rok 3 1 2021-05-07 05:37 Racja. ...Ale trzeba się starać..... 1 rok 5 4 2021-05-07 07:27 Stereotypy trzymają się mocno. Kobiety plotkują, a mężczyźni omawiają sprawy. Kobiety są zarozumiałe, mężczyźni zaś pewni siebie. Kobiety są fałszywe, a mężczyźni po prostu zmieniają zdanie. 14 5 2021-05-07 13:35 jakbym czytał rozważania jakiejś feministki he he 1 rok 4 6 2021-05-07 13:41 A... A jestem hedonizm z realizmem....tkwi we mnie.... 1 rok 1 2 2021-05-07 07:49 ! Jak zwykle w punkt....Lubię stereotypy i człowiek do pięciu sześciu ,sześciu życiowych banalow..się stosował to miałby fajne życie. 1 rok 3 2 2021-05-07 12:44 ? Wszystko o kobietach i mężczyznach świat napisał. 1 rok 4 5 Portal nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dzisiejsze motto Wczorajsze motto Przedwczorajsze motto
Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź 1 2013-02-09 17:54:59 Ostatnio edytowany przez Roszpunka_ (2013-02-09 18:00:48) Roszpunka_ Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-01-14 Posty: 10 Temat: czy mozna az tak sie zmienic? Czesc wszystkim. Pewnie bylo wiele podobnych tematow, jednak chcialabym sie wygadac poniewaz meczy mnie moja obecna sytuacja, której sie nie spodziewalam nigdy. Jestem z chłopakiem 3 lata z kawałkiem, mieszkamy 60 km od siebie, jazda autobusem to 3przesiadki , pol dnia drogi. Dlatego jak tylko chlopak kupil wlasny samochod to zaczal jezdzic do mnie 2 razy w tygodniu. a wczesniej nasze spotkania byly sporadyczne raz na dwa trzy ponad rok bylo cudownie, czestsze spotkania , choc i tak zawsze bylo nam malo, pozegnania przeciagalismy jak tylko sie dalo, zazwyczaj on o 21 odprowadzal mnie do domu a o 22 jeszcze stalismy na ulicy calujac sie... kazda chwila byla cudowna, wyjazdy wspolne spotkania z znajomymi, z jego siostra , nocki u niego.... od kad sie poznalismy co ktores spotkania dostawalam od niego kwiaty choc nie raz mowilam ze nie trzeba tak czesto, a on i tak mi je dawal, nie bylo spotkania zeby czegos dla mnie nie mial... bajka. nie raz mial ''pretensje'' ze ja niczego nie chce od niego... wynagradzalam mu to, przyjezdzal prosto z pracy robilam mu kanapki, herbatki w termos, szlismy do knajpy, smialismy sie rozmawialismy, moglismy tak tak mijaly nam dni miesiace. godziny mijaly jak sekundy, noc z nim byla jak godzina...nie wiem gdzie zrobilismy błąd, gdzie ja zrobilam.... spotkalismy sie jak zwykle u mnie tydzien temu w piatek, ucieszylam sie ze po tygodniu znow sie zobaczymy, na kazde spotkanie z nim cieszylam sie jak dziecko on czesto pisal ze teskni ze nie moze sie doczekac i nadal tak pisze.... Ale czuje ze jego traktowanie mnie sie zmienilo, stal sie opryskliwy czasem arogancki nawet chamski, mozna powiedziec , nie powiem bo ja tez lubie czasem cos powiedziec cos skomentowac ale nie az tak zeby sprawic mu bol czy smutek. Nie. spotkalismy sie w piatek, zaproponowalam ze moze w sobote lub w niedziele bysmy tez mogli sie spotkac (oboje mielismy wolne, on rzadko pracuje w soboty) uslyszalam od niego "po co mam jutro przyjezdzac? i po co dzisiaj mialemprzyjechac", takim opryskliwym zimnym tonem.... zawsze byl w 7niebie jak zaproponowalam zebysmy sie spotkali...a dodam ze nie poklocilismy sie o nic nie bylo rzadnej sprzeczki. Nie robilabym z tego zadnego ''ale'' gdyby to bylo takie jednorazowe zdarzenie a takich zdarzen bylo wiecej, kiedys bylo to nie do pomyslenia, traktowal mnie wrecz jak ksiezniczke po prostu chlopak ze swieca szukac. a od jakiegos czasu strasznie sie zmienil.... nie poznaje go, mowilam mu o tym ale za kazdym razem mowi ze sie zmieni ze nie chce mnie stracic ... ale za kazdym razem na tym sie konczy. przyznal mi racje nie raz ze wie ze taki jest ze sprawia mi bol i ze nie chcial i ze przeprasza. na tym sie konczy, przez tydzien jest dobrze a potem znowu. kiedys taki nie byl. Na kazde spotkanie szlam z checia cala nakrecona usmiechnieta a teraz... teraz nie mam ochoty sie z nim spotkac. traktuje mnie jakby przedmiotowo, jestem dobra osoba zeby sie wygadac co w pracy, zeby sie spotkac na noc i powyglupiac, pochwalic pzred kumplami swoja dziewczyna. wiem ze ludzie sie zmieniaja ale zeby az tak... zaczal mi rozkazywac, wez siatke na zakupy wytrzyj szybe, poskladaj mi ubrania etcprzyjedziesz to pomozesz mi w domu sprzatac a jego matka palcem nawet nigdy nie kiwnela zeby w domu cos zrobic bo jej sie nigdy nie chce- jak to mowi. Powiedzcie mi czy ja wariuje czy naprawde cos jest nie tak. On wczesniej taki nie byl. Jak spotka sie z kolega a ten powie cos na temat kobiet ( w niezbyt pozytywnym znaczeniu) to moj chlopak trzymajac mnie za reke potrafi przytaknac i sie zasmiac zamiast zaprzeczyc i powiedziec cos. uwaza sie czasem za jakies bostwo. Ja nie chce gdzies isc a on nie potrafi tego zrozumiec, ze zle sie czuje czy cos. tylko ciagnie mnie na sile. Przez jego zachowanie cos sie we mnie wypala, nie ide z takim podnieceniem na spotkanie jak ze 3 miesiace temu. Jak mamy gdzies isc to sie pyta czy chce mowie ze mozemy i pytam sie A TY CHCESZ? i dostaje taka odpowiedz ''no nie wiem, zaoszczedzil bym troche'' to sie pytam po co proponowales skoro nie chcesz a on ''a tak mi sie powiedzialo'' i to nie sa sporadyczne przypadki tak jest juz prawie za kazdym spotkaniem. Jest mily wtedy gdy cos chce, mowie mu ze jest zimno , jestem przeziebiona a on ''to trzeba bylo sie ubrac'' po dwoch godz spaceru mowie wracajmy bo deszcz pada a on ''z cukru jestes?'' i to takim tonem... ze az mam chec sie rozplakac...chociaz wie dobrze ze mam problemy ze zdrowiem ze lapie wszystko szybko, ze co miesiac biore antybiotyk. a jego jakby to nie obchodzilo... a jak mu to wypomne to zaczyna sie drzec ze sie martwi o mnie ze kocha ze wszystko robi dla mnie... ja juz nie wiem co mam myslec. jego zachowanie zmienilo sie nie do poznania. i to nie jest wina kumpli otoczenia czy sytuacji w domu. tego jestem pewna. zaczal sobie za duzpo pozwalac stal sie za bardzo ''bojowy'' ale troche zle trafil bo ja nie pozwole soba pomiatac, w lozku tez nie jest juz czuly jak kiedys, nie rozpali mnie tylko od razu chcial by ... i mowi zebym sie nim zajela. odrzuca mnie to. owszem nakreci mnie ale juz po napiszecie mi ze taka kolej zwiazku ze po fazie poczatkowej motylki opadaja ze dostrzega sie wady partnera. ale to nie jest to. ta faze juz przeszlismy po okolo 1,5roku zwiazku juz wtedy nie czulam podniecenia na kazde slowo kocham , na jego reke na moim kolanie, kiedys tylko tyle wystarczylo i bylam w niebie, ale to byly poczatki pierwsze miesiace nasze razem. a zaczelo sie psuc zaczal mnie tak traktowac pare miesiecy temu... i nie mam pojecia co na to wpynelo. bylam wyrozumiala nie robilam mu o to jazdy nawet jeszcze nie wypomnialam mu tego zachowania tydzien temu. ale i tak wiem jak by sie ta ozmowa skonczylo uslyszalabym znow ze mam wybaczyc ze sie postara ze kocha ze nie chcial. a za tydzien znow bedzie to ze tak chotycznie napisane. 2 Odpowiedź przez Siruwia 2013-02-09 18:40:21 Siruwia Wkręcam się coraz bardziej Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-11-23 Posty: 34 Wiek: 23 Odp: czy mozna az tak sie zmienic?Moim zdaniem warto poważnie i szczerze z nim porozmawiać, powiedzieć o tym, jak się czujesz. Być może to przejściowe zachowanie, być może to tylko chwilowy kryzys. 3 Odpowiedź przez Roszpunka_ 2013-02-09 19:05:37 Roszpunka_ Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-01-14 Posty: 10 Odp: czy mozna az tak sie zmienic?rozmawialam z nim o tym , obiecal ze sie zmieni ze kocha etc, i sprawa sie powtarza. 4 Odpowiedź przez corobicmam1 2013-02-09 19:22:59 corobicmam1 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-01-11 Posty: 4 Odp: czy mozna az tak sie zmienic?Moim zdaniem on czuje sie zbyt pewny Ciebie. Ja po przeczytaniu tego widze ze t Ty caly czas sie starasz, Ty proponujesz spotkanie a on zupelnie Cie olewa, Twoje zdanie. Ja bym mu zrobila terapie wstrzasowa, juz rozmawialas nie poskutkowalo, nie odieraj za kazdym razem telefonu od niego, nie oddzwaniaj, znajdz sobie zajecie i nie proponuj spotkania, zaczekaj az on to zrobi, musisz go troszke od siebie udsunac. Ty jeszcze sprzatasz w jego domu ukladas zmu rzeczy ? dziewczyno, za bardzo sie starasz.. niech on sie wykaze 5 Odpowiedź przez Roszpunka_ 2013-02-09 19:32:21 Roszpunka_ Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-01-14 Posty: 10 Odp: czy mozna az tak sie zmienic?nie odpisuje mu, powiedzialam ze mi zle a on ze sie postara i chce sie spotkac, czyli sytuacja sie powtarza, on sie stara przez pierwsze dni a po tygodniu znowu to samo. ;( 6 Odpowiedź przez Roszpunka_ 2013-02-09 19:38:57 Roszpunka_ Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-01-14 Posty: 10 Odp: czy mozna az tak sie zmienic?nie sprzatalam mu w domu, owszem czasem posprzatalam ze stolu, pozbieralam ''syf'' z podlogi ale to tyle. i to ze swojej wlasnej inicjatywy. ja tram nocuje raz na 2miesiace bo nie przepadam za jego rodzina. 7 Odpowiedź przez Cassiopea 2013-02-09 20:13:02 Cassiopea Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-01-20 Posty: 1,376 Wiek: 30 Odp: czy mozna az tak sie zmienic? Roszpunka, z doświadczenia wiem, że rozmowa to jedno, a nasze monologowanie to drugie... Ja przez dłuuuugi czas myślałam, że rozmawiam ze swoim mężem... Czy w trakcie waszych rozmów Twój facet powiedział ci, czy coś się w nim zmieniło? Albo, że ma jakieś problemy? Czy Ty mówiłaś mu o tym jak ci źle, a on potakiwał i obiecywał poprawę? Bo jeśli to drugie, to być może robił to dla "świętego spokoju"? Spróbuj od niego wyciągnąć, czy coś go nie gryzie; być może ma jakieś kłopoty i nie wie, jak sobie z tym radzić? A ponieważ jesteś dla niego kimś najbliższym, to Tobie najbardziej się obrywa....Z drugiej strony, nawet jeśli ma jakieś problemy, to nie powinien cię traktować po chamsku...To co napisałaś w pierwszym poście, to prawda; po jakimś czasie temperatura związku spada. I wtedy obie strony muszą się postarać, żeby wszystko było ok. U was, z tego co piszesz, starasz się TY, a Twój facet mam wrażenie sprawdza na ile może sobie pozwolić. Pytanie, czy robi to, bo uważa, że TY i tak do niego przyjdziesz/napiszesz/zadzwonisz itd, czy po prostu się pogubił. 8 Odpowiedź przez Tegan 2013-02-09 20:21:44 Tegan Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-06-14 Posty: 1,114 Wiek: 27 Odp: czy mozna az tak sie zmienic?Roszpunka Ty sie starasz a on nic, moim zdaniem juz mu nie zalezy na Tobie bo nie tak zachowuje sie zakochany facet, sama dobrze o tym wiesz, sprobuj z nim porozmawiac, troche sie od niego odsun, zajmij soba i zobaczysz czy to cos zmieni 9 Odpowiedź przez Remi 2013-02-09 20:36:54 Remi Net-Facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-01-25 Posty: 5,472 Odp: czy mozna az tak sie zmienic? Moim zdaniem, to niedoświadczony w związkach mężczyzna. Oboje nie zauważacie, że małe problemy z czasem stają się wielkim czymś. Każdy mały problem trzeba wyjaśniać od początku. Potem nie ma kłopotów. Obecnie popsuło się wam, za dużo tych małych problemików. A żadna z osób nie wie jak wybrnąć z tego, bo myśli o sobie. By zmienić to jednak trzeba myśleć o tej drugiej osobie, a myślenie nie boli. Każdy związek ma kryzys, ten albo scala mocniej związek, albo on się rozpada. Wszystko zależy od tolerancji, chęci zrozumienia dwojga osób. Jeśli twój partner nie potrafi - ty sama wypisz na kartce, co ci się nie podoba, co Cię razi i usiądźcie z tą kartką by rozmawiać. Można parę dni nawet. Mówienie o tym, czego się nie lubi - wpływa na drugą osobę, nawet jak owa sie buntuje, oburza. Więc bądź asertywna. Związek to coś takiego, że poświęca się część siebie, swoich zwyczajów, by zyskać dużo więcej - zyskać coś przepięknego. Nie każda droga jest prosta, ale jeśli się chce to zawsze dojedzie się do wymarzonego domu, mimo zakrętów, śniegów, deszczu i Raz się żyje, więc przestań patrzeć, na to co powiedzą inni tylko :Rób to co uważasz za stosowne ! 10 Odpowiedź przez Zielony_Domek 2013-02-10 10:57:49 Zielony_Domek Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-10-29 Posty: 2,973 Wiek: 39 Odp: czy mozna az tak sie zmienic? I tak przesuwasz granice, a on pozwala sobie na to co opisałaś. Nie wiń się za to, kochasz i nie wierzysz, że to ma miejsce. Może po prostu zdjął maskę i taki po prostu jest. Mój eks też rodem książę z bajki czuły delikatny jednego dnia wydarł się z tak prozaicznego powodu jak to, że świeci słońce. Ja dałam się ugłaskać i zmarnowałam ponad 3 lata, on Cię nie szanuje. Zatem zastanów się czy chcesz aby Twoje życie tak wyglądało. Skoro nie masz ochoty na spotkanie, nie idz. Spokój wewnętrzny trzeba sobie po prostu wypracować przez trud. Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
"Akceptuj to, czego nie możesz zmienić, zmieniaj to, na co masz wpływ." "Ogarnij się. Jak skutecznie rządzić sobą" Jeśli liczysz, że jest to typowy poradnik, który powie Ci po kolei co masz zrobić, aby odnieść sukces w tydzień to sobie odpuść. Nie można w 5 minut stać się przebojową dziewczyną jeśli przez 20 lat byłaś nieśmiała. To książka, która wskaże Ci kierunek. Dzięki niej przypomnisz sobie, że nie ma ideałów. Na Twoją osobowość składają się zalety i wady. Jeśli chcesz dokonać istotnych zmian w życiu to przede wszystkim musisz zaakceptować siebie taką jaką jesteś, a co za tym idzie łatwiej Ci będzie się rozwijać. Warto też pamiętać, że zmiany nie dokonują się od razu. Małego tego jest to długi proces, który może trwać latami. Nie jest łatwo zwłaszcza, że nasze nawyki są mocno zakorzenione, więc potrzeba dużo wysiłku, aby ewoluować. Sądziłam, że jestem w miarę ogarnięta. Jednak po przeczytaniu tej książki wiem, iż jeśli chce coś jeszcze zmienić, czeka mnie długa praca nad sobą. Pierwszy krok już za mną, czyli akceptacja- tego kim jestem, na jaki etapie, tego co się dzieje wokół mnie. I choć jeszcze wiele wysiłku muszę włożyć to wiem, że warto. Pamiętajcie przy wyznaczaniu sobie celu warto wziąć kilka aspektów pod uwagę. Musimy się z nim utożsamić w końcu nasze marzenie to my. Staną się realne do spełnienia wtedy, kiedy będą spójne z naszym systemem wartości i bardzo ważne mogą ulec zmianie, bo my ewoluujemy a to jest naturalne. "Moment na zmianę jest tylko jeden: teraz"Także jeśli chcecie np.: więcej czytać to zróbcie to od razu, ale uczulam: nie wypożyczaj od razu trzech tomów powieści. Zacznij od małych kroków, czyli daj sobie czas 15 minut na lekturę a każdego dnia wydłużaj je o 5 minut. Oczywiście to przykład, który ma na celu zobrazowanie, że nie warto od razu wskakiwać na głęboka wodę. I to dotyczy każdego aspektu w naszym życiu. Zachęcam do drobnych zmian każdego dnia, do planowania i nie zwlekania w realizacji marzeń. A co najistotniejsze nie poddawania się i nie przejmowania tym, że czasem coś nie wychodzi. Realizacja celów to jak nauka chodzenia. Zanim ogarniemy co trzeba, to zaliczany mnóstwo upadków:)
Kobiety nie można zmienić. Można zmienić kobietę, ale to niczego nie zmienia. (średnia ocena: 4,25) Loading... ‹ Poprzedni Przychodzi baba do lekarza i mówi: Jestem Następny › Jaka jest najszybsza droga do serca mężczyzny? - Napisz pierwszy komentarz Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Treść * Podpis * Adres email * Zapamiętaj moje dane w tej przeglądarce podczas pisania kolejnych komentarzy.
mozna zmienic kobiete ale to nic nie zmieni